Archive for luty, 2007

Wszyscy chorzy…

poniedziałek, luty 26th, 2007

Nobciu w kapturkuEhhh, co tu pisać jak choroba targa… Mali chorzy, duzi chorzy, kichają, kaszlą i z nosa cieknie. Dziś odwołaliśmy zajęcia z rehabilitacji wzroku, z Nobciem w takim stanie niewiele by się udało poćwiczyć. Ponadto nie wolno przyprowadzać chorych dzieci do ośrodka. Przesypiamy teraz większość dnia pijąc gorące napoje i paląc w kominku. Nobuś dużo płacze. :(

“Matata”

poniedziałek, luty 19th, 2007

Już kilka dni minęło a ząbków nie ma ;) Nobcio ślini się coraz mniej, ale z uporem wkłada pieluchy i wszystko co spotka na swojej drodze do buzi…Wczoraj na wieczór Grzybek tak się rozgadał, że radości naszej nie było końca. Szczególnie upodobał sobie matata ! i powtarzał je namiętnie. Czy można to zaliczyć jako tata? ;) na pewno! Nobcio tak długo gaworzył, że w końcu zaświtało i nastała godzina 04.20. Jakże się ja ucieszyłam widząc znużenie na jego oczkach…Wieści szpitalne: Konsultant krajowy zaopiniował pozytywnie wniosek. Teraz dokumentacja jest wysyłana do ministra zdrowia. Mamy czekać na odpowiedź pisemną. Dzwoniłam do fundacji, liczą na to, że do końca lutego otrzymamy odpowiedź. My też. 

Czyżby ząbki?

wtorek, luty 13th, 2007
TMP

Nasz Grzybek od paru dni tak się ślini, że nadążyć nie możemy ze zmianą śliniaków… Markotny się zrobił i dziąsełka mu spuchły. Na szczęście oprócz wędrówek paluszków po dziąsłach i zwyczajowych ćwiczeń oraz zabaw ma nową rozrywkę - namiętnie stuka zabawkami po puszkach, kartonikach i garnkach, kto wie? Może wychowujemy małego perkusiste? W każdym razie, odgłosy najwyraźniej się mu spodobały i mamy nowe pole do nauki. Poza tym w ogóle Norbercik jest przeuroczy, taki ciekawy wszystkiego, co nowe, a my w końcu możemy się cieszyć rodzicielstwem. Nobuś odpoczął od szpitali, i aż żal pomyśleć, że znów będziemy musieli tam powracać i zaczynać rehabilitację prawie od początku. Mamy tylko wielką nadzieję, że powodem gorszego samopoczucia są w istocie ząbki, a nie oczka…już raz tak było i wylądowaliśmy w szpitalu. A propos szpitali ­– dokumenty w sprawie refundacji utknęły u konsultanta krajowego, bo był na urlopie. I cóż pozostaje nam czekać. 

Nobciowe wieści

piątek, luty 9th, 2007

Jakiś czas temu poznaliśmy kilkoro dzieci niewidomych i muszę przyznać, iż wszelkie obawy dotyczące naszego dalszego życia, jeśli Nobuś nie będzie widział, zostały definitywnie zażegnane. To są cudowne dzieciaki! Mamy świadomość, iż czeka nas inne życie, ale nie gorsze, po prostu inne, tak samo wypełnione radością oczekiwania każdego następnego dnia. Według lekarzy i rehabilitantów Nobcio rozwija się bardzo dobrze, jego umiejętności są dostosowane do wieku, a kierując się wskaźnikami rozwoju dzieci niewidomych to jesteśmy nawet do przodu. Niestety nie mamy jeszcze żadnego ząbka, a tyle razy już wydawało się, iż się pojawi… Nobcia koleżanka – Julinka (tydzień starsza) ma już cztery, a my ciągle uśmiechamy się uśmiechem aniołka. Ale jeszcze dogonimy ;)