Archive for czerwiec, 2007

Biszkopcik

środa, czerwiec 13th, 2007

biszkopcik.jpgJesteśmy po pierwszych ćwiczeniach w Ośrodku Wczesnej Interwencji po turnusie i trzeba przyznać, że nasz Grzybek silniejszy, piękniejszy, ale płaczliwy jak nigdy. Chyba będziemy musieli poświęcić z dwa zajęcia na oswajanie, ponieważ on sam powinien chcieć uczestniczyć.. Ale wszystko swoim czasie, poczekamy na Nobcia. Może przed trzydziestką zacznie raczkować, a później już z górki ;) Dzisiaj zajadał się biszkoptami. Miałam pewne opory po „flipsach”, którymi się zakrztusił, ale szczęśliwie wszystko poszło apetycznie!

Ważne: musieliśmy formatować komputer, niestety nie zabezpieczyliśmy adresów mailowych, gg, dlatego poprosimy o nadesłanie nam swoich namiarów. Do Irmy : prześlij proszę jakiś namiar na dr M., który również straciliśmy. Mój mail: m.pokojska@onet.eu

Norbercik po przyjeździe z Kościerzyny

piątek, czerwiec 8th, 2007

antos-w-lozeczku-z-nobciem.jpgmateuszek-wspiera-nobcia.jpg“Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej” - głosi powszechnie znana mądrość ludowa, cóż, wydaje się jednak nie być uniwersalną. Upłynęło sporo czasu zanim nasze Jajo przyzwyczaiło się do starego-nowego porządku - pokoju, zabawek, melodii pozostawionych w Gdańsku, no i oczywiście swego taty, na którego podobnie jak na pozostałych domowników pierwszego dnia zdawał się traktować z pewną dozą ostrożności. Ileż to myśmy przez to kłopotów mieli, ze zrozpaczonym ojcem rzecz jasna! ;) Obwąchiwał, mówił, że podmienione, potem znowu wył do księzyca… szkoda gadać.
W każdym razie ostatecznie uznał, że dziecko jednak jego, a i maleństwo na powrót polubiło papunia. Co więcej, tak się rozkręcili, że Nobek podczas ćwiczeń opanował nowy manewr - celowe obracanie się z brzuszka na plecy, z czym do tej pory mieliśmy niemały kłopot. Miło zobaczyć, jak synek umyślnie podgina nóżkę i odpycha się ile sił, aby wylądować (nieco zdziwiony jeszcze) na pleckach. Za pierwszym razem co prawda lekko się stuknął w matę i łzy polały się po policzkach, potem już było tylko weselej. W każdym razie bardzo się cieszymy, że znów jesteśmy razem i jesteśmy dumni z naszego Grzybka.

Aha! Nobciu bardzo prosił by pozdrowić kumpli Mateuszka i Antosia, co też z najmilszą chęcią czynię!

Nobciu silniejszy, ale…

poniedziałek, czerwiec 4th, 2007

No się śmiejePrzyglądając się efektom pracy synka na turnusie mam mieszane odczucia. Z jednej strony widać niepodważalne pozytywy - Nobciu wzmocnił się pod względem fizycznym (choć może nie do takiego stopnia o jakim pisałem w poprzednim wpisie pod wpływem ataku “hurraoptymizmu tatowego”), poznał pierwszych kolegów i koleżanki, co również jest czynnikiem o niebagatelnym znaczeniu, a jednak… pozostaje pewien aspekt wkraczający z buciorami w błogostan rodzicielskiej satysfakcji. Mam na myśli zmiany w psychice dziecka w podejściu do ćwiczeń fizycznych. Nobciu, który nigdy nie przepadał szczególnie za tą formą rozrywki, nierzadko jednak spisywał sie na medal, pracując czasem przez godzinę bez odrobiny płaczu, dziś na sam kontakt z matą reaguje panicznie. Dużo trudniej współpracuje w tej materii, gdyż ewidentnie się boi, a tego nie znaliśmy przed turnusem. Jasne, że fachowy terapeuta może dokonać więcej, a przede wszystkim jest w stanie prawidłowo kontrolować proces wzmacniania dziecka, ale czy kosztem zdrowia psychicznego? Sądzę, że błąd polega na braku doświadczenia w pracy z niewidomym pacjentem, na nieumiejętności wczucia się w sytuacje kiedy niemowlak nie wie co się dzieje, nie widzi i nie czuje znajomych osób, a wyginany jest na wszelkie sposoby nawet bez pozorów, że to jednak zabawa. Na szczęście poza tym Nobciu wciąż jest wesołym maluszkiem, na potwierdzenie czego niech póki co będzie ta fotka.