Archive for sierpień 4th, 2007

Przyśpieszony powrót…

sobota, sierpień 4th, 2007

Jesteśmy już w domku, niestety szybciej niż było to zaplanowane. Nasze małe Jajo w noc poprzedzającą operację dosłało 40 stopniową gorączkę. Pech chciał, że akurat w tym czasie zaczęły wychodzić 4 ząbki na raz… Dzień przed wyjazdem Pani rehabilitantka zauważyła dwie górne jedynki jak próbują się przebić, w Szczecinie już widać było następne dwie plamki (dolna prawa dwójka i kiełek górny). Grzybek był markotny, ale w szpitalu przeszedł wszystkie badania pomyślnie i został zakwalifikowany na operację. Raptem w nocy temperatura i wymioty z rana. Temperatura jednak nad ranem zwyczajowo spadła i lekarze mówili, że jak to od ząbków, to dopuszczą go do zabiegu. Przyszykowania trwały. Nobciu dostał odpowiednie krople, syrop usypiająco-nasenny i ubranko do operacji. Wszystko było gotowe, siostry zabierały łóżeczko z śpiącym Orzełkiem na blok operacyjny, aż tu nagle przybiega zdyszany główny anestezjolog i oznajmia, że operacja odwołana. Uznali, że nie będą ryzykować, trzeba przełożyć na inny termin. Wyznaczyliśmy wspólnie nową datę operacji na 27 sierpnia. Nobuś dalej strasznie płacze, nam przykro, oby te ząbki się już przebiły…

Profesor sprawdził oczka, stwierdził, że lewe jest w stanie krytycznym i trzeba robić wszystko by zachować je jak najdłużej. Sugerował także by oczko prawe ponownie operować, ale po miesięcznej przerwie. Czego możemy się spodziewać? Walczymy o usunięcie ciśnienia z lewego oka, poczucie światła oraz by miarę możliwości gałki rosły, gdyż niestety może – z dużą dozą prawdopodobieństwa - dojść do poważnych zniekształceń czaszki. :( Zdecydowaliśmy się na operację oczka lewego. Kosztuje ona 3.600 euro, a dzięki Państwa pomocy finansowej staje się ona dla nas łatwiej dostępna. Mamy zapłacone za część, zaś drugą mamy przesłać na ich konto. Niestety moja karta nie działała w klinice, co wprowadziło pewne zamieszanie jednakże dzięki uprzejmości polskiej Pani Anestezjolog (przesympatycznej osoby) udało się wszystko sprawnie załatwić. Raz jeszcze dziękujemy za wszystko Pani Anito! ;)