Nobciu już trzykrotnie dosiadł konika
niedziela, wrzesień 30th, 2007Nobciu już trzykrotnie dosiadł konika. Z przyjemnością musimy oświadczyć, że mamy małego dżokeja w rodzinie.
Pod czujną eskortą i w akompaniamencie śpiewanych dla otuchy piosenek (w repertuarze między innymi „Idziemy na jagody” oraz znany radiowy o drewnianym koniku na biegunach) przemierza już niemałe dystanse sięgające dwudziestu pięciu minut nieprzerwanej jazdy. Jesteśmy dumni, że Norbercik tak lekko przekonał się do nowej atrakcji, zwłaszcza mając na uwadze fakt, jak bardzo był nieufny do wszelkich form interakcji z nieznanymi mu osobami. Ponadto cieszy, że dwie z dotychczasowych trzech konnych podróży odbyły się bez naszej asysty i mimo to sfinalizowały się sukcesem. Z innych ciekawostek: intensywnie ćwiczymy mowę. Synek – o ile jest w nastroju – pięknie powtarza słowa takie jak: „jajo”, „lala”, „tata”, oraz niezidentyfikowany merytorycznie twór językowy „gęgę”. Najłatwiej prowadzi się „dialog” kiedy Nobciu jest nieco wytęskniony za nami, np. po nocy bądź po dłuższej samodzielnej zabawie. Acha! No prosił by przesłać serdeczne ukłony Antosiowi, co też z nieukrywaną przyjemnością czynię. ![]()

