Na chorobowym
piątek, wrzesień 21st, 2007Cóż tu pisać … wszyscy jesteśmy chorzy Jakiś okropny wirus się przyczepił. Ja już powoli dochodzę do siebie, Nobcio i Arti jeszcze się męczą, na dodatek moja mama też się zaraziła (od Grzybka). Byliśmy u pediatry skontrolować wagę i udało się, odbiliśmy z górę - znowu jest 8 kilo.
Ostatnio narzekałam na brak wyspecjalizowanych ośrodków dla dzieci niewidomych, no i muszę przyznać, że chyba „ktoś” mnie wysłuchał. Otrzymałam wiadomość, iż rusza w Sobieszewie oddział warszawskich Lasek - specjalistyczny ośrodek dla dzieci niewidomych.
Zostaliśmy odwiedzeni przez sympatyczne Panie, które będą prowadziły zajęcia.
Nobciu podobnie jak w Bydgoszczy oczywiście przepłakał całą wizytę. Niestety, coraz bardziej nie lubi nieznanych mu osób. Psycholog uspokaja, że to naturalne i świadczące o prawidłowym rozwoju, ale mimo wszystko przykro, że aż tak oponuje. Wracając do Bydgoszczy, to pracują tam bardzo kompetentne osoby, niestety nasze Jajo przepłakało całą wizytę tj. 3,5 godziny. Jak wracaliśmy był za to w świetnej formie… Mieliśmy spotkania z psychologiem, terapeutą widzenia, a także osobą od orientacji przestrzennej. Uzyskaliśmy cenne wskazówki od każdej z osób np. by świecić w oczka światełkami, kiedy Nobciu jest w różnych pozycjach i pod zróżnicowanym kątem. Pod koniec listopada prawdopodobnie pojedziemy tam na turnus.
Od środy zaczynamy chodzić do szkoły pływania dla niemowląt, ponadto zapisałam Orzełka na konika, czyli hipoterapię (czekamy na rozpatrzenie wniosku), dogoterapia- ćwiczenia z pieskiem póki co nie odpowiada. Jak widać zapowiada się pracowity rok dla nas wszystkich.

