Witamy po powrocie z Centrum Zdrowia Dziecka. Niestety po raz wtóry nie mamy miłych doświadczeń z tym szpitalem. Podczas wizyty pani „doktor” zaczęła od niewybrednego pytania „co żeście mu zrobili?”. Obwiniała nas o stan zapalny w oczku lewym. Kiedy powiedziałam, że synek jest pod opieką prof. Clemensa, który uważa, ze stan oczka jest stabilny, oświadczyła, że jest w nim ropa, którą niezwłocznie należy usunąć operacyjnie lub lekami. Jeśli tego nie zrobimy to może dojść do konieczności usunięcia oka, ale skoro leczymy dziecko w Niemczech (tu przybrała pozę wyrażającą pogardę do nas, jako klientów niemieckiej kliniki) to nasz wybór… Po paru godzinach Norbercika zbadała inna doktor, tytułująca się profesurą i oczywiście stwierdziła, że żadnej ropy nie ma! Stan jest zły, ale stabilny… Przeraża łatwość w wyrażaniu sądów.
Co do meritum wyprawy, czyli zbadania potencjałów wzrokowych Nobcia. Zapis VER jest nieprawidłowy. Impulsy nie dochodzą do kory wzrokowej w obu oczkach, a dodatkowo oba są wypełnione krwią. Wg jednego z lekarzy Nobek nie ma szansy na poczucie światła, ale operacja może sprawić by oczko wyglądało lepiej, jednak czy zacznie rosnąć nie wiadomo. Tłumaczył to tym, że po każdej operacji zostają blizny, ograniczające wzrost oka. Ponadto stwierdzono (na podstawie zestawienia USG sprzed roku z dzisiejszym), że lewe oko nawet się zmniejszyło. Trzeba je często kontrolować i niestety musimy być przygotowani na każdą ewentualność. Tak, więc z ogromnym ładunkiem pesymistycznych wieści powróciliśmy wczoraj do Gdańska.
Sam Nobciu był bardzo kochany. Dzielnie współpracował, śmiał się i wzruszał.. Całe badanie przepłakał, ale wyglądał tak komicznie, iż nie było to przekonujące. O nowych sukcesach też trzeba wspomnieć: potrafi przejść około czterech metrów będąc trzymanym za rączki, ładnie powtarza sylaby, pokazuje ucho i nos na zawołanie.