Archive for luty, 2008

Nareszcie!

czwartek, luty 21st, 2008

umba-ti-ti.jpgNorbercik wrócił do formy. Jeszcze co prawda od czasu do czasu jakieś chorobowe niedobitki dają o sobie znać, ale to już ewidentnie kaszlowo/katarowi maruderzy, których nikt (łącznie z Nobciem) nie bierze na poważnie. Na ostatnie kilka dni synkowi nakazano przyjmować antybiotyki, a także zalecono wspomagać kuracje paroma nowymi medykamentami (nie rezygnując z poprzednich), przez co lista podawanych leków przybrała niebezpiecznie potężnych rozmiarów, ale i tu spotkała nas miła niespodzianka. To, co choremu Nobciowi jawiło się jako droga przez mękę wraz z lepszym samopoczuciem okazało się nie być najmniejszym problemem. Malutki zamiast – jak to było do tej pory – protestować na wątpliwej przyjemności lekarstwa (typu tran islandzki, w smaku mniej więcej coś jak olej z wątroby dorsza) zaczął pięknie współpracować i wszystko stało się łatwe. Poza tym stał się bardzo kontaktowy i rozmowny, uwielbia jak się powtarza z nim wymyślone przez Niego czy przez nas sylaby. Przebojem deklasującym inne stało się „I-Hi..Eee”, powtarzane na wszelkie kombinacje (dziś rano np. przypadło Mu do gustu dokańczanie ostatniego członu).

Choroby ciąg dalszy

sobota, luty 16th, 2008

Norbercik wciąż chory. Co prawda pierwsze jaskółki lepszego nastroju można było zauważyć już wczoraj podczas wizyty Nobcia u naszych rodziców (a zwłaszcza dziś w południe zafundował nam godzinkę uśmiechu), jednak nadal przeważającą część doby zajmują smutki i płacz. Kaszel jest taki jak był, co więcej mamy wrażenie, że poszerzył terytorium, poza tym z noska cieknie prawie tak samo jak ciekło (kolejne potwierdzenie tezy o tym, że lekarstwa sobie, a katar i tak podąża swoim torem). Ponadto sytuacji nie poprawia fakt, iż za ścianą naszego mieszkania przeprowadzany jest remont i ilekroć malutki usłyszy odgłos wiertarki (co nie jest znowuż tak rzadko) kończy się to wołaniem o pomoc. Wszyscy czekamy na weselsze czasy.

Infekcja atakuje

wtorek, luty 12th, 2008

chory-no.jpgNorbercik po raz pierwszy jest chory na całego. Widać, że zupełnie nie wie, co się z Nim dzieje kiedy seriami dręczy go intensywny, mokry kaszel, a z noska wydobywają się tajemnicze, nieprzyjazne stwory. Żali się bardzo na naszych ramionach i stracił ochotę na wszelkie zabawy, nie mówiąc o tym, że nie ma mowy o ćwiczeniach czy basenie. Na szczęście – jak dowiedzieliśmy się od pani doktor – infekcja zamyka się na odcinku gardłowym, więc mamy nadzieje, że niedługo wszystko wróci do normy.

Nobciowe wieści

piątek, luty 8th, 2008

nobulek.JPGOstatnie parę dni spędziliśmy bardzo aktywnie. Nobciu uczestniczył dwukrotnie na ćwiczeniach fizycznych, odwiedził po raz drugi basen, a także z widoczną przyjemnością wcielił się w rolę dżokeja. Pływalnia ponownie okazała się sukcesem, choć synek tym razem nie był tak pewny siebie jak za pierwszym razem. Tym niemniej dzielnie pluskał się w wodzie pełne trzydzieści minut, co i tym razem nie wszystkim maluchom było dane. Prawdziwego komplementu doczekał się za to od strony opiekuna towarzyszącemu mu podczas konnej jazdy, który malutkiego Nobcia dał na wzór starszym dzieciom. I faktycznie, gołym okiem widać, że Norbercik przepada za jeździectwem. Na półgodzinne trasy wyrusza już bez żadnego z rodziców, a dzisiejszy przejazd w całości pokonał w pozycji siedzącej, nie potrzebując już chwili relaksu leżąc na grzbiecie zwierzęcia. Z innych, mniej wesołych wieści, od pewnego czasu zaobserwowaliśmy, że malutki nagminnie obija górną wargę używając przy tym zabawek bądź posługując się dłonią. W czwartek udaliśmy się w związku z tym do logopedy. Dowiedzieliśmy się, że Nobciu ma za krótkie wiązadełko wargi górnej. W praktyce oznacza to, iż może słabiej ściągać pokarm z łyżeczki, a stukanie prawdopodobnie powodowane jest tym, iż przy mocniejszym otworzeniu buźki może to wiązadełko się lekko naruszać i sprawiać ból. Niezbędny będzie zabieg podcięcia wiązadełka, ale o tym musi zadecydować ortodonta. Będziemy próbowali się zapisać do Akademii Medycznej w Gdańsku, ale – niestety – przy dzisiejszych zawirowaniach może być z tym kłopot. Na razie mamy zalecone masaże buźki.


Super-Mechanik na Balu

poniedziałek, luty 4th, 2008

super-mechanik-w-tancu.jpgsuper-mechanik-z-wujo-r.jpgrazem.jpg

W sobotę, 2 lutego w ośrodku rehabilitacyjnym w Sobieszewie odbyło się spotkanie karnawałowe. Maluchy przybrały różnorakie, bajkowe stroje, tak więc wszystko wyglądało kolorowo i sympatycznie. Norbercik, który ponownie okazał się najmłodszym uczestnikiem zabawy przyodział niekonwencjonalną kreacje nawiązującą do skeczu „Latającego Cyrku Monty Pythona” i wcielił się w rolę Super-Mechanika Rowerowego. Niestety jest jeszcze za malutki, aby brać udział we wszystkich rozrywkach przewidzianych dla trochę starszych dzieci, ale dzielnie przewodził w Wężu i zajadał się przepysznymi ciasteczkami, zaś wracając do domu oddał się radosnym śpiewom. Zamieszczamy kilka fotografii z maskowego zjazdu, przy okazji pozdrawiając serdecznie wszystkich uczestników.