Po szpitalu
czwartek, wrzesień 2nd, 2010Wróciliśmy. Maraton męczenia Synka spod znaku “hormon wzrostu” można uznać za tymczasowo zakończony.
Dowiedzieliśmy się, że cierpi (na 99%) na somatotropinową niedoczynność przysadki mózgowej, co oznacza, że jego przysadka wydziela za mało hormonu wzrostu i potrzebna jest kuracja hormonalna, bo bez tego będzie malutki, będzie miał obniżoną odporność i choroby żył w przyszłości. Ponieważ może być to niebezpieczna kuracja dla dzieci, które mają “inne problemy” zdrowotne Norbercik będzie obserwowany przez pół roku, później rezonans i jak będzie wszystko w porządku to terapia. Pojawił się też mały problem z zapaleniem tarczycy. USG choć nie udało się przeprowadzić w całości ze względu na przeraźliwy lęk i opór Norbercika nie wykazało poważnych nieprawidłowości.
Ucieszył nas za to wynik mikrobiologicznego badania włosów Nobulka, gdyż nie wskazuje na żadne wady genetyczne oraz dobry poziom miedzi we krwi. Badanie na hipoglikemie pokazało, że synek jest na nią narażony tylko w czasie infekcji. Na zakończenie przygody ze szpitalem Norbert poważnie się rozchorował. Wymioty i potworna biegunka sprawiły, że widmo rychłego powrotu do szpitala stanęło przed oczami. Szczęśliwie w domowym zaciszu stan zdrowia się poprawił. Teraz wracamy do “normalności”, czyli wizyt w poradniach u kolejnych specjalistów.

