Przed turnusem

Ale nasze maleństwo jest wesołe, śmieje się całym sobą już nawet ćwiczenia mu nie straszne. Cały wolny czas spędzamy w ten sposób, no i Nobcio wraca do formy. Bez oporów kładzie rączki na podłożu i przenosi ciężar ciała. Bardzo się cieszymy! Jednak, aby nie było tak wesoło, to musimy przyznać, że nasz Grzybek to straszny „wymuszacz”. Na ostatniej rehabilitacji całe 45 minut krzyczał na panią Anie, ale ćwiczył Nobciu dostał spacerówkę. Potrzebowaliśmy czegoś lekkiego, przed nami liczne wojaże koleją, a dźwiganie Nobcia w nosidle jest już zbyt uciążliwe… Teraz jesteśmy pochłonięci przygotowaniami do wyjazdu, niestety odwiedzin nie będzie codziennie, jak za starych czasów – kiedy byliśmy w Akademii...