Skrót Nobciowych wieści

Szpital w Kościerzynie przywitał Norbercika wieloma odcieniami nastrojów. Od pobudzających kąpieli perełkowych (lekki rodzaj hydromasażu), które malutki wprost uwielbia, poprzez masaże, które toleruje, aż do ćwiczeń fizycznych, jakich wprost nie znosi.
Tylko jeden raz terapeucie się udało ćwiczyć z synkiem bez płaczu, było to w poniedziałek 28 maja.
Wydawało się, że No się przełamał, przywyczaił, ale niestety już nazajutrz wrócił do schematu znanego z pierwszego tygodnia.
Na szczęście pomimo protestów dużo z siebie daje i widać pierwsze owoce codziennych treningów, dodatkowo wspomaganych przez Gosię – udaje się mu utrzymać na czworaka, a także coraz dłużej jest w stanie siedzieć bez utraty równowagi.

Podczas gdy Nobciu odbywa pod protektoratem swojej mamy obóz przetrwania, otrzymaliśmy odpowiedź od profesora Clemensa. Szwy niestety okazały się nierozpuszczalne i konieczny będzie zabieg ich usunięcia, a to wiąże się z kolejną narkozą… :(

Dziwaczną diagnozę (retinopatie V stopnia) profesor nazwał diagnozą roboczą, która czytelna jest dla personelu i administracji swojej kliniki. Użyto jej, ponieważ pomiędzy wspomnianą retinopatią i przypadkiem Nobcia nie występują różnice w procesie leczenia (ten sam zabieg, procedura leczenia).
Wracając do przykrej informacji ze szwami, musimy teraz bacznie przyglądać się synkowi, czy nie staje się rozdrażniony, czy stan oka się nie zmienia, gdyż istnieje realne ryzyko infekcji, mogącej narobić nowych szkód.
Gdybyśmy zauważyli niepokojące sygnały musimy jak najprędzej usunąć szwy z oczka.

4 Comments

  1. tania
    maj 31, 2007

    Dalszych oszałamiających postępów rehabilitacyjnych życzę!!! Tak się zastanawiam: czy te szwy nie zaburzają procesu widzenia? Zawsze to przecież obce ciało w oku. W każdym bądź razie my mieliśmy rozpuszczalne. Oby wreszcie te wszystkie kłopoty i niedopowiedzenia wam się skończyły.
    Rozumiem, że Nobciu wróci z turnusu siedzący i raczkujący?!

  2. iki81
    maj 31, 2007

    Czekamy na raczkującego Nobcia :)
    I pamiętamy codzień o Was…

  3. Monika
    cze 2, 2007

    Mały Norberciku i Gosiu!!!
    Po przeczytaniu Waszego blogu mam Wam tyle do powiedzenia (napisania):
    * przede wszystkim bardzo serdecznie Was pozdrawiam,
    * poznaliśmy się w Kościerzynie i słysząc Twoje opowiadanie (ciągle przerywane przez moje dzieci) o Waszym problemie tak naprawdę nie zdawałam sobie sprawy co tak naprawdę przeszliście (i nigdy tego w 100% nie zrozumię), ponieważ Ty Gosiu jesteś tak sympatyczna, uśmiechnięta, pogodna, pełna optymizmu, że nie widać po Tobie co przeszłaś. Podziwiam Cię za pogodę ducha,
    * rozmowy z Tobą o zabawkach, kolorach, kontrastach, fakturach, bodźcach, dźwiękach uświadomiły mi wiele: troszkę inaczej patrzę na niektóre rzeczy,
    * co do basenu dla małych dzieci: rehabilitant w szpitalu w Kościerzynie, – powiedział mi o basenie w Gdyni ul. Tatrzańska, który niby spełnia wymogi do rehabilitacji małych dzieci (odpowiednia temperatura wody), zajęcia odbywają się w niedzielę o 10.00. Gosiu odszukaj pana Maćka i pogadaj z nim,

    Na tym kończę, życzę bardzo efektywnego pobytu w Kościerzynie, wielu nowych osiągnięć dla Norbercika, ZDRÓWKA i choć na razie małego ŚWIATEŁKA  
    – sąsiadka z Kościerzyny Monika z Antosiem i Mikołajem.
    ps. Mam nadzieję, że nie byliśmy bardzo uciążliwymi sąsiadami i życzę fajnych sąsiadów na przyszły tydzień. 

  4. kamila
    cze 4, 2007

    Grunt to nie poddawać się i ciągle walczyć tak jak to robicie do tej pory, czekam na nowe wieści :)

Submit a Comment