Pierwszy dzień w przedszkolu

Dziś zaprowadziłam Nobulka do przedszkola. W czerwcu bawiliśmy tam gościnnie razem i bywało różnie, ale z dnia na dzień coraz lepiej. Tym razem – myślałam – że również spędzimy troszkę czasu razem, ale stało się inaczej. Panie, znając synka z wcześniejszych wizyt, stwierdziły, iż dadzą sobie radę. Świadomość, że będzie sam wprawiła mnie w niepokój. Kiedy wróciłam o 12.30, zastałam go jak na zdjęciu, jadł zupkę z biszkoptem na zmianę. Jak mnie usłyszał, to dopiero była radość! Panie były zadowolone, mówiły, że nie płakał, trochę się zdrzemnął, pobawił piłeczkami i nasłuchiwał. No cóż, Norbert dorósł do samodzielnych zajęć, teraz ja będę tylko szoferem...