Udało się

Możemy z całą pewnością napisać, ze wirusowa przygoda się zakończyła. Nobulek jeszcze troszeczkę kaszle, ale na oskrzelach już „nic nie siedzi” W poniedziałek możemy iść do przedszkola! Wczoraj (w końcu) udało się wykonać badanie EEG główki, było to trzecie podejście, ale ostatecznie do trzech razy sztuka. Odnośnie samego, karkołomnego badania – Norbert jest tak wrażliwy na dotyk, że po pięciu minutach snu – w momencie podłączania elektrod – siadał z szeroko otwartymi oczkami i znowu trzeba było go usypiać. Tym razem jednak mieliśmy czepek w domu do ćwiczenia i efekty były widoczne, bo w ogóle go nie ściągał jak poprzednio. Tak więc w ciągu trzech godzin sześć razy się budził i zasypiał. Wyniki...

Bez zmian

Dość ciężko nam się pożegnać z wirusowym oprawcą, było kilka dni lepszych, ale niestety szybciej niż się mogliśmy spodziewać wirus dalej dał o sobie znać. Synek dostał od niego okropną, swędzącą wysypkę i kaszel powrócił, najbardziej męczący w nocy i nad ranem. Pani doktor tym razem zaleciła inhalacje, Norbercik zwyczajowo się sprzeciwiał, ale po kilku razach sam...

Wirus

Nobercik jest wciąż zainfekowany jakimś przedszkolnym wirusem, który jest dość oporny na medykamenty. Konsekwencją stanu zdrowia synka stało się odwołanie naszego wyjazdu na turnus do Bydgoszczy, co jest tym bardziej przykre, gdyż będzie to ostatnia edycja programu „Pokażmy Świat Dziecku niewidomemu”. W piątek byliśmy u pediatry i kategoryczne zabroniono kontaktu Nobulka z innymi maluchami do końca tygodnia, jedynym pozytywem w tej sytuacji jest pogodne usposobienie i chęć do zabawy.