Okulista, czyli nerwy o (wzrokowe) nerwy

NoBciu Ostatnio mieliśmy wizytę u okulisty. Atmosfera Akademii Medycznej, specyficzne odgłosy i zapachy całkowicie odebrały Norbercikowi odwagę. Badanie kontrolne udało się przeprowadzić zaledwie w małej części, gdyż zwyczajnie nie było możliwości uspokojenia Synka. Potwierdzono nasze obawy, że pogorszeniu uległ stan nerwów wzrokowych. Kiedyś były one cienkie, ale w normie, dziś są już bardzo cienkie. Ciśnienie gałki ocznej wydaje się być w prawidłowe (oczka są miękkie gdy się je dotyka), ale niestety jaskra bywa podstępna i nie wiemy jak sprawa wygląda wewnątrz. Gdy ciśnienie wewnątrz gałki ocznej jest za wysokie, to niszczy wspomniane nerwy. Ale mogą być i inne przyczyny, dużo by można pisać… W każdym razie Malutki nie daje oznak, by bolały go oczy, ale w naszym przypadku wykluczyć to można tylko poprzez badanie w narkozie. Za wszelką cenę chcemy tego Norbercikowi oszczędzić, gdyż doskonale wiemy ile go (i nas) takie szpitalne eskapady kosztują. Cztery i pół roku doświadczenia aż nadto pokazały, że gdy Synek się stresuje, to zamyka w sobie, przestaje rozwijać, a przecież na tym właśnie i na ćwiczeniu mowy obecnie zależy nam najbardziej. Pani doktor sugerowała, że jeśli Norbert nie ma poczucia światła i nie daje oznak, że cierpi, to lepiej go nie męczyć, ale decyzja oczywiście należy do nas. Zdjęcie oczywiście nie z Akademii ;)

1 Comment

  1. elka
    mar 18, 2011

    Poznaje to miejsce:) Trzymam kciuki za Nobulkowe oczeta. Nam prof. Clemens powiedział to samo.

Submit a Comment